Nasz las i jego mieszkańcy
Książka Dyakowskiego, podróżnika,biologa, pedagoga, a przede wszystkim piewcy idei ochrony przyrody iwspółzałożyciela Ligi Ochrony Przyrody, swoją premierę miała u schyłku XIXwieku. Zaskakuje więc, jak bardzo jest aktualna. Doczekała się siedmiu wydań (sześćjeszcze przed II wojną światową i ostatnie w 1947 r.). Wznowienie książki z2016 r. wymagało dodania przypisów, wyjaśniających choćby aktualny stan prawnyochrony niektórych gatunków zwierząt.
Autor przeznacza bohaterom swojejopowieści – mieszkańcom lasów i lasowi jako całości – odrębne rozdziały. O„sześcionogiej policji leśnej”, czyli zastępach biedronek czy „pożeraczachdrewna” i „leśnej tancerce” wiewiórce opowiada krótko i treściwie, a nieraz zhumorem. Sporo uwagi poświęca też zwyczajom leśnych mieszkańców (przygotowaniomdo zimy czy wiosennym rozkwitom).
Dyakowski doskonale znał prawidłarządzące światem przyrody, rozumiał konsekwencje gospodarowania terenamileśnymi (także w niewłaściwy sposób, wreszcie (a przecież pisał w XIX w.!)pojmował wpływ lasów na klimat i ideę sylwoterapii.
Przyrodnik nie tylko zgrabnieprezentuje nam mieszkańców lasów (tych dużych i najmniejszych), relacje międzynimi i pomiędzy nimi a człowiekiem. Prezentuje nam zagrożenia, jakie czyhają naten bajkowy świat, i to, co my możemy zrobić, by go ocalić.
Opowieści uzupełniająprzywoływane legendy, wiersze, przypowieści.
Dyakowski zadaje kłam przesądom inieraz obłaskawia wizerunek leśnych stworzeń (m.in. nacechowanego męstwem wilkai „leśnego pasożyta” kukułkę).
Książkęilustruje bogaty zbiór zdjęć autorstwa innego przyrodnika – WłodzimierzaPuchalskiego. Choć dziś nietrudno o perfekcyjne, kolorowe zdjęcia faunynajlepszych fotografów, to czarno-białe fotografie Puchalskiego urzekająprostotą i dzikością. Po prostu pięknem.
Dyakowski przez pokoleniazaszczepiał w czytelnikach miłość do lasu. Czy uda mu się i tym razem? Ja niemam najmniejszych wątpliwości, że tak!
UZ


