Auta 4×4 – dokąd zmierzamy? (nr 19/2015)

Auta 4×4 – dokąd zmierzamy? (nr 19/2015)

Do sięgnięcia po ten temat skłoniła mnie obserwacja rynkusamochodów 4 x 4 na przestrzeni ostatnich 35 lat. Dostępność tego typusamochodów, dynamika zmian, liczba modeli, wersji i silników skłaniają dorefleksji. Z drugiej strony warto zapytać, ile takich aut, dumnie zaliczanychdo tego segmentu, nadal może bezawaryjnie służyć nam, leśnikom?

30 lat temu jedynymi autami terenowymi, pojawiającymi sięsporadycznie na drogach, były głównie służbowe GAZ-y 69, UAZ-y 469 i rumuńskieMuscele M 461, użytkowane przez leśników, milicję, energetykę i oczywiściewojsko. Czasami można było natknąć się na bardziej cywilizowane ARO 243 D,które jednak, mimo dość komfortowego zawieszenia, nie cieszyło się dobrą renomąze względu na wiele właściwych sobie wad.

Na rynku dostępne byłytylko auta z rynku wtórnego, czyli z reguły mocno wyeksploatowane egzemplarzesprzedawane na przetargach. Zachodnia (i dalekowschodnia) technologia pojawiałasię czasami w naszych lasach, najczęściej przy okazji bytności myśliwychdewizowych. To właśnie dzięki nim miałem okazję oglądać z bliska (a czasami ipojeździć) takie rarytasy jak Datsun Patrol, Mercedes G-Klasse, Toyota LandCruiser czy Land Rover Series I/II. Z czasem, po pojawieniu się możliwościimportowania tego typu aut zza granicy, coraz częściej gościły one na naszychdrogach. Jakiś czas później zaoferowano je na naszym rynku, by w końcu stałysię powszechnie dostępne, z szerokim wyborem. Dziś każdy z nas może dobraćmodel najlepszy dla siebie zarówno pod względem walorów technicznych, jak iceny zakupu.

Nadwozie i wnętrze

Z zewnątrz postęp jest najbardziej widoczny. Ewolucjaprzebiegła od aut typowo użytkowych i zaprojektowanych w jednym celu – bytanio, sprawnie i bez wygód pokonywać terenowe przeszkody, po dzisiejsze,wypełnione wszelkimi udogodnieniami uprzyjemniającymi podróż. 35 lat temuszczytem marzeń z górnej półki był Range Rover i Mercedes G-klasse, w którychmontowano nawet wspomaganie, co w połączeniu ze szczelnym, zamkniętym nadwoziemwyposażonym w pięcioro drzwi, wygodne fotele i kanapy było obiektem westchnieńwiększości użytkowników zadawalających się UAZ-em, Nissanem (Datsunem) K 160 lub Toyotą BJ 40.

Oferowano wówczasspartańskie deski rozdzielcze, wyposażone w podstawowe zegary i nie do końcazrozumiałe dźwignie i pokrętła. Dziś we wnętrzu odnajdziemy wszelkieudogodnienia (pełna elektryka, wspomaganie z regulacją siły działania, automatycznaklimatyzacja, skórzane fotele z masażem) wraz z materiałami wysokiej jakości,które w połączeniu z futurystyczną stylizacją i jakością wykonania nieodbiegają od standardów z pozostałych typów aut.

Z zewnątrz nadwozia zaokrągliły się, pojawiły się plastikowezderzaki i listwy oraz mocne reflektory i szeroka gama kolorów. Z jednej stronytego typu postęp powoduje, że większości obecnych terenówek żal użytkowaćw typowo leśnych warunkach. Tak ławo wszystko naderwać, podrapać i pobrudzić, ai wszechobecnej elektronice nie służy najlepiej kurz ani wilgoć, któretowarzyszą nam w terenie.

         
Nissan Patrol z 2014 roku
Fot. http://prwebme.com/2014/04/03

Silniki i przeniesienie napędu

O ile postęp we wnętrzu i nadwoziu współczesnych terenówekwidzimy od razu, o tyle w przypadku opisywanych parametrów musimy zajrzeć podspód. Wbrew pozorom nowinek jest tu równie dużo. W latach 80. bazowano nasprawdzonych technologiach rodem z półciężarówek (Nissan, Toyota). Montowanoduże, ale mało wysilone silniki, potrafiące spalać paliwa niskiej jakości,proste w naprawie i naprawdę długowieczne. Przebiegi rzędu 500–600 tys. km niebyły niczym szczególnym, sprawdzone technologie charakteryzowały siębezawaryjnością.

Z czasem pojawiły się silniki z turbosprężarkami, cospowodowało obniżenie ich pojemności przy tych samych parametrach technicznych.Kolejnym krokiem było zastosowanie silników diesla z pompowtryskiwaczami,systemem common rail itd. (EGR, DPF). Pojemność nadal spadała, alewzrastająca moc i elektroniczna obsługa sterowania nieco gorzej radziły sobie wterenie (szczególnie nie służą im brud i woda). 

        
Toyota Land Cruiser z 1987 roku
Fot. S. Kołacz

Konieczność montowania kół dwumasowych skutkuje w autachterenowych częstszymi naprawami układu sprzęgłowego. Dodatkowo współczesnesilniki nie dają się naprawiać w prymitywnych warunkach i wymagają paliwawysokiej jakości.

Przeniesienie napędu również ewoluowało, od prostych skrzyńrozdzielczo-redukcyjnych ze sztywno załączanym przodem, przez rewolucyjny SuperSelect Mitsubishi, po centralny dyferencjał typu Torsen Toyoty i wszechobecnesprzęgła wielotarczowe, które zastąpiły mechanizm różnicowy. Coraz mniej autposiada reduktor, większość mechanicznych blokad usytuowanych w „mostach”zastąpiły systemy elektroniczne, wykorzystujące liczne czujniki oraz sterowanieukładem hamulcowym i mocą silnika. Tu ponownie na niekorzyść nowoczesnychrozwiązań działają wilgoć, brud i podatność na uszkodzenia mechaniczne.

Zawieszenie

W tym przypadku ponowniemożemy mówić o rewolucyjnych zmianach. W niepamięć(prawie wszędzie) odeszły sztywne osie wraz z resorami (najpierwparabolicznymi, później eliptycznymi). Pod koniec lat 80. do większości autwprowadzono zawieszenie oparte na sprężynach śrubowych, znacznie poprawiającychkomfort podróżowania. Z czasem w miejsce sztywnych mostów coraz częściejstosowano wahacze (niekiedy z drążkami skrętnymi) i niezależne zawieszenia, których układy zostały rozbudowane wsystemy wielowahaczowe, wpływające dodatnio na komfort i bezpieczeństwopodróżowania. Niestety wraz z nimi pojawiło się znacznie więcej elementówgumowo-metalowych, które w terenie skutecznie i szybko wybijają się, a ichwymiana nie może się obyć bez wizyty w warsztacie (konieczna prasa i kontrolageometrii kół). W taki oto sposób płacimy za komfort.

        
Toyota Land Cruiser z 2014 roku
Fot. htto://img4.avtolog.com/f66/toyota/land-cruiser-prado-2014.jpg

Coraz nowsze amortyzatorypozwalają na zapobieganie przechyłom terenówek, wspomagając jednocześnietrakcję w trudnych warunkach. Dodatkowo, jeśli połączymy je z tuningowanymitulejami i sprężynami, uzyskamy polepszoną trakcję w terenie, ale niestetyniezbyt tanio. Należy też wspomnieć o układach wykorzystujących elementypneumatyczne, potrafiące w mgnieniu oka zwiększać prześwit i parametry terenoweoraz sztywność zawieszenia – występują one jednak w nielicznych autach.

Hamulce

Ewoluowały od prostych systemów hamulcowych,wykorzystujących jednostopniową pompę hamulcową (często bez wspomagania), opartychna klasycznych bębnach. Dzisiejsze systemy wykrywają przeszkody, posiadają„asystentówhamowania i wykorzystują wentylowane tarczehamulcowe z wielotłoczkowymi zaciskami, wyposażone dodatkowo w liczne czujnikii systemy ABS coraz nowszych generacji.

W międzyczasieobjawieniem stało się wspomaganie bądź dwustopniowa pompa obsługująca dwa„małe” układy hamulcowe w jednym, z czasem wprowadzono proste tarcze hamulcowez zaciskami tłoczkowymi. Kolejnym krokiem było zastosowanie tarcz wentylowanychi wielotłoczkowych zacisków, które w połączeniu z ABS zaczęły „myśleć” zakierowców.

W terenie jednak wystarczy zwyczajne zabrudzenie jednego zczujników (lub zerwanie przewodu), by cały misterny system przestał działać,pokazując nam charakterystyczną kontrolkę na desce rozdzielczej. Bardzo częstookazuje się, że przeguby wyposażone w odpowiednie „zębatki”, generujące sygnałdla czujników ABS, stały się dzięki temu z dnia na dzień droższe. Z praktykiwiem, że w terenie ABS nie jest aż tak pozytywnym atrybutem.

Zalety:

  • wzrost komfortupodróżowania
  • podwyższeniebezpieczeństwa,
  • wspomaganie systemami elektronicznymi mniej doświadczonych kierowców,
  • różnorodność modeli i standardów wyposażenia,
  • bardziej efektywnesilniki,
  • atrakcyjny wygląd,
  • możliwość wszechstronnegoużytkowania,
  • wzrastającaprzestrzeń bagażowa,
  • satysfakcjonującaergonomia,
  • szeroki wybór różnychaut.

Wady:

  • skomplikowana elektronika, nienaprawialna w warunkach terenowych,podatność elektroniki na brud, wilgoć i uszkodzenia mechaniczne,
  • zastępowanie człowieka w kwestii decyzyjności – zbyt ufamy elektronice,
  • wzrost kosztóweksploatacji,
  • „delikatne” zderzaki,podwozie,
  • niższy prześwit,
  • niższe przebiegi donapraw głównych,
  • coraz mniej terenówek„z charakterem”,
  • mało aut typowych dolasu.


Podsumowanie

Postępu rozwoju aut terenowych nie da się zatrzymać, alenależy zauważyć, że obecnie na rynkucoraz mniej jest klasycznych terenówek, wspaniale sprawdzających się wwarunkach leśnych. Coraz niższe prześwity, wszechobecna elektronika, zderzakizgodne z wymogami bezpieczeństwa, skomplikowane układy napędowe i technologie,wymagające regularnego odwiedzania serwisów, powodują, że szeroka rzeszaleśników niechętnym okiem spogląda na te auta.

Musimy też pamiętać, że współczesnesamochody już w momencie produkcji obliczone są na w miarę bezawaryjneprzebiegi w wysokości 250–300 tys. km (przy zachowaniu prawidłowegoserwisowania). Użytkowanie auta w warunkach terenowych skutecznie obniża ichbezobsługowość. Wymogi bezpieczeństwa wymuszają wiele zmian, ekologia równieżodbija swoje piętno na silnikach, w postaci coraz bardziej wyśrubowanych normdla spalin. Lepsze osiągi wymagają niższych nadwozi i skuteczniejszych układówhamulcowych.

I w ten sposób wpadamy w błędne koło. Z jednej strony chcemyprostego i trwałego auta, z drugiej marzy nam się „pełen wypas” – trudno towszystko pogodzić. Trzeba jednak uderzyć się w pierś i przyznać, że częstokupujemy auta na wyrost, a tak naprawdę wystarczyłabynam podniesiona osobówka typu Dacia Sandero lub SUV typu Hyundai Santa Fe.Marzymy o sztywnych mostach i blokadach, by później, w ciągu kilku latdosłownie dwa czy trzy razy wykorzystać te atrybuty…

Należy mieć świadomość, że klasycznie już nie będzie. Obecnie nawet Land Rover Defenderotrzyma na dniach samonośne nadwozie zunifikowane wyglądem z resztą modeli. Zklasyków pozostały nam mikrusy typu Suzuki Jimny, duży Nissan Patrol i niektóremodele Toyoty; o G-Klasse nie wspominam ze względu na cenę. A zatem dbajmy onasze klasyczne terenówki, bo prostszych już nie będzie – kilka dźwigni zawszeda się przełączyć, a instalację elektryczną też czasami można oszukać.

 

Sebastian Kołacz

Uwagi, sugestie lub opisy aut proszę kierować na adres:seba4x4@o2.pl.

Kolejny temat: „Z wizytą we Wronkach na rajdzie Jedziemy dlaBartka” w numerze 21/2015.

 

Category Auto do lasu