Niedźwiedź rzucał mną jak szmacianą lalką (6/2019)
Niejako ku przestrodze przedstawiamy rozmowę z człowiekiem,który przed laty cudem przeżył atak rozjuszonego niedźwiedzia – BogusławemKowalczykiem z Zatwarnicy w Bieszczadach, fotografem przyrody i przedsiębiorcąbranży agroturystycznej.
Fot. arch. Bogusława Kowalczyka (2)
Parę innych osób zaatakowanych przez brunatne drapieżnikimiało więcej szczęścia. Skończyli w szpitalu z koszmarnymi ranami, długo sięleczyli, ale przeżyli.
Znalazłem się szczęśliwie w tej grupie, choć nie wierzyłem,że zdołam przeżyć. Wprawdzie gdy niedźwiedź porzucał mną w prawo i lewo, topóźniej nagle zostawił. Nie straciłem przytomności, jednakże popełniłemkardynalny błąd. Zamiast zostać przez pewien czas w pozycji leżącej, nie ruszaćsię, dostałem takiego zastrzyku adrenaliny, że wstałem i zacząłem uciekać. Niewiedziałem, że napastnik siedzi zaledwie pięć metrów dalej… Gdy zobaczył, żebiegnę, natychmiast przypuścił drugi atak. Dopadł mnie po sekundach, walnął razi drugi łapą. Spadłem na plecy, zasłoniłem odruchowo dłońmi twarz i wtedychwycił w rozwartą paszczę całą moją głowę. Czułem, jak rani mi zębami czaszkę,zdziera z niej skórę… Mógł ją rozgnieść jednym uściskiem, ale tego nie zrobił.Poczułem natomiast, jak gruchocze mi obojczyk i łamie rękę w nadgarstku. Odziwo, nie poczułem zanadto bólu, kiedy odgryzał mi palec wskazujący prawejdłoni. Zresztą w tamtej chwili jeszcze tego nie wiedziałem.
Dotarło do ciebie, że z powodu odniesionych ran, silnegokrwawienia i osłabienia możesz nie zdołać dotrzeć do domu?
Oczywiście. Znajdowałem się ok. 200 m od szczytu Stołów iparę kilometrów od najbliższej ludzkiej osady. Głęboki las, samotność inatrętna myśl, że nie podołam. Mimo wszystko człowiek ma w sobie ogromnepokłady energii; w sytuacjach granicznych jest zdolny wyzwolić w sobie siły, októre sam by siebie nie podejrzewał. I tak się stało ze mną. Jakimś cudem, mimopokąsanych nóg i głowy, mimo połamanych kości – wciąż parłem do przodu.Potykałem się, upadałem, ćmiło mi się w oczach, ale wewnętrzny głospodpowiadał, że ani na chwilę nie mogę się położyć, bo wtedy będzie po mnie.Dla zachowania przytomności nacierałem się śniegiem po twarzy i karku,wrzucałem też całe garści śniegu za kołnierz.
|
Niedźwiedź brunatny (Ursus arctos) – od czasu epokilodowcowej największy drapieżnik naszego kontynentu. Ciężar dorosłego samca (wwarunkach europejskich) dochodzi do 350 kg. Zwierzę jest tak silne, że złatwością jednym uderzeniem łapy może zabić krowę czy dużego knura. Bez truduodpędzi też wilczą watahę. Niedźwiedzie żyjące w Europie żywią się przedewszystkim pokarmem roślinnym, rozkopują też mrowiska, ale nie gardzą padliną ilubią zaglądać do pasiek. Samica co dwa lata rodzi młode (1–3), które pozostająprzy matce ok. 18 miesięcy. |
Fotografuję, dokumentuję, bo to moja wielka pasja. I nie mamżalu do tamtego niedźwiedzia – był u siebie, wkurzyłem go, to pokazał mi, ktotu rządzi.
|
Jak się zbudzi… |
|
Trwa sezon zbierania poroży jeleni w górskich lasach. Jak coroku, również i teraz nie brakuje amatorów tego typu zarobku – za kilogramporoża można dostać w skupie 100 zł. Ale zbieractwo, penetracja lasów, niepozostają bez wpływu na dziką zwierzynę. Ta płowa po ciężkiej zimie jest bardzowymęczona, a niedźwiedzie opuszczają z wolna gawry i pilnują urodzonych wstyczniu młodych. W tym okresie samice mogą być – podobnie jak trzymające się zdala od potomstwa samce – bardzo niebezpieczne. Jak uniknąć spotkania z niedźwiedziem: • nie penetruj młodników, • wędruj po wyznaczonych szlakach, wyłącznie w dzień, • nie puszczaj wolno psów, • nie wyrzucaj resztek jedzenia. Gdy spotkasz niedźwiedzia: • nie krzycz, • nie wykonuj gwałtownych ruchów, • nie uciekaj, lecz staraj się powoli wycofać, • jeśli nie zdążysz, padnij twarzą do ziemi, osłoń rękamigłowę. |


