Superdrwal. Książka o rąbaniu
Nie oznacza to bynajmniej, żeautorski duet Franka i Stephena Philbricków, ojca i syna, nie przekazuje nakartach książki całej masy przydatnych informacji. Obaj panowie wielki naciskkładą bowiem na BHP i to praktycznie na każdym etapie pracy. Zwracają bacznąuwagę nie tylko na sposób, w jaki pozyskiwany ma być opał (bo głównie o tymtraktuje książka), ale też na to, jak uchronić się od licznych niebezpieczeństwczyhających podczas pracy z piłą czy siekierą. Nie zabrakło także praktycznychporad odnośnie sprzętu, jaki najlepiej sprawdza się podczas pracy, wiedzy,którą powinien posiadać każdy drwal (choćby w odniesieniu do rodzajupozyskiwanych gatunków) czy tego, w czym drewno najefektywniej spalić. Tenostatni aspekt jest wiodący w książce, bowiem taki głównie cel przyświecałautorom – ściąć drzewa, które potem mają służyć jako opał.
To cowyróżnia „Superdrwala…” na tle innych tego typu pozycji, to wspomnianywcześniej humor. Liczne dowcipne historyjki z życia amerykańskiejmałomiasteczkowej społeczności potrafią rozśmieszyć do łez. Dystans do własnychumiejętności, jakim cechują się obaj superdrwale – także. Jednak najmocniejsząstroną całej historii jest to, że czyta się ją niczym fajnie napisaną beletrystykę.Co istotne, redakcja wykonała kawał dobrej roboty, przekładając wiele fachowychterminów i zwrotów na nasz ojczysty język, dzięki czemu łatwiej odnaleźć się wamerykańskich realiach.
Ta książka bynajmniej nie jestporadnikiem dla zawodowców. Jednak ci, którzy szukają informacji, w jaki sposóbwyciąć drzewo we własnym lesie (lub obejściu), znajdą w niej wiele pożytecznychwiadomości. A przy okazji troszkę się pośmieją.
BASZA


