Archive

Samochody na baterie

To, że w ostatnich tygodniach ceny na stacjach paliw spadły nawet o kilkadziesiąt groszy, cieszy, ale nie wydaje się zjawiskiem trwałym.
Zasoby ropy i gazu skończą się przecież wcześniej czy później. 

Nawiasem mówiąc, po szaleństwach na światowych rynkach ropy cena za baryłkę spadła ponad dwukrotnie. Cena uwidaczniana w okienku dystrybutorów jakby nieco mniej…
Ideą pojazdów elektrycznych interesują się coraz aktywniej koncerny samochodowe, o czym pisaliśmy w poprzednim materiale. Ale nie tylko one. Coraz więcej zapaleńców również w Polsce samodzielnie dokonuje przeróbki posiadanego (lub kupionego w tym celu) samochodu. Choć po raz pierwszy w Polsce przerobiony na elektryczny samochód udało się zarejestrować dopiero w 2000 r., to od tamtej pory bardzo wiele się zmieniło. Na I Ogólnopolski Zlot Pojazdów Elektrycznych i Hybrydowych, jaki odbył się w tym roku w Gdyni pod patronatem Ministra Gospodarki i Marszałka Województwa Pomorskiego, zjechała cała masa pojazdów poruszających się po lądzie, na wodzie, a nawet w powietrzu. Samochody takie wykonywane są w ramach prac dyplomowych w szkołach wyższych, jak choćby w Akademii Morskiej w Gdyni.

Skarby przyrody i krajobrazu Polski

Skarby przyrody i krajobrazu Polski
Romuald Olaczek

OW Multico 2008

Dbałość o przyrodę ma w naszym kraju długą i bogatą tradycję. Prezentowana książka nawiązuje do niej w wielu momentach, poczynając od tytułu, poprzez koncepcję, a na treści kończąc. To co w swych publikacjach zapoczątkowali profesorowie Raciborski i Szafer oraz dr Jarosz, dziś ma swą kontynuację w monumentalnej publikacji profesora Olaczka, który na 768 stronach prezentuje zróżnicowanie form krajobrazu oraz różnorodność polskiej przyrody. Punktem wyjścia dla opisów jest krajowy system terenów chronionych. Książka została podzielona na kilkanaście części, z których każda ma kilkadziesiąt rozdziałów i podrozdziałów. Być może ze względu na tę liczbę, zrezygnowano z ich numeracji. Swoje miejsce znalazły tu wszystkie parki narodowe i krajobrazowe, a także rezerwaty utworzone w ich granicach oraz wokół parków. Przykro stwierdzić, ale w książce opisano też jako istniejące rezerwaty, które nigdy nie powstały (np. Bagno Całowanie).

Komandosi spod znaku AK

Komandosi spod znaku AK
Zbigniew Zieliński
Apostolicum 2008

Po dziesięcioleciach przymusowego milczenia, dziś – dzięki Zbigniewowi Zielińskiemu – rozwiązał się nam worek z publikacjami poświęconymi jednym z najsłynniejszych żołnierzy i oddziałów Podziemnego Państwa Polskiego. Ludzie ci swymi bohaterskimi czynami pisali historię ziemi kieleckiej, częstochowskiej i całego narodu.
Tym razem w ponad stustronicowej książce autor przybliżył nam część akcji przeprowadzonych przez partyzantkę z AK, w której służyło wielu leśników. Dodajmy od razu, że jeden z rozdziałów poświęcony jest właśnie udziałowi ludzi lasu w tych działaniach. Ale większość kart opisuje po prostu dzielnych ludzi, bez szczególnego wyróżniania ich zawodów czy przedwojennych funkcji. Bo najistotniejsze było ich poświęcenie i ofiara krwi, którą złożyli na ojczystym ołtarzu.

Szukamy 300 miliardów

Po dwóch latach poselskiego śledztwa, zbierania materiałów i wizji lokalnych, po wysłaniu wielu pism do urzędów i instytucji państwowych, po zapytaniach poselskich skierowanych do ministra środowiska i po skonstatowaniu braku reakcji adresatów na podnoszony problem poseł Piotr Cybulski ujawnił na konferencji prasowej w Lubinie informacje na temat zarządzania przez jednostki Lasów Państwowych kopalniami minerałów.

Z przedstawionych przez posła danych wynika, że kopalnie te eksploatują różne firmy, płacąc symboliczny czynsz dzierżawny, a nadleśnictwa podpisują wieloletnie umowy, nie wyłaniając kontrahentów w trybie przetargu. Skarb Państwa ponosi na tym procederze ogromne straty – według szacunków, o których poseł mówi, że są z pewnością zaniżone, zinwentaryzowana (!) wartość kopalin znajdujących się w Lasach Państwowych sięga minimum 300 mld zł.

Szerzej o tej sprawie można się dowiedzieć tutaj. Prezentujemy również pełną treść komentarzy uzyskanych od różnych osób i instytucji.

Redakcja

Nie dać się szejkom

Zawirowania na światowym rynku paliw, rosnące bez
opamiętania ceny ropy naftowej, wreszcie coraz bardziej realne widmo wyczerpania się zasobów tego surowca – wszystko to sprawia, że coraz więcej liczących się producentów samochodów prowadzi poważne badania nad zastosowaniem alternatywnych źródeł energii.

Oczywiście, wszystko to już było. W czasie II wojny światowej wykorzystywano gaz drzewny (holtzgas), a widok ciężarówki z doczepionym generatorem tego paliwa, w którym spalało się najlepiej buczynę, nikogo nie dziwił. Produkowano także benzynę syntetyczną z węgla (wraca się do tego pomysłu, gdyż zapasy węgla wydają się zdecydowanie większe niż ropy). Źródeł napędu pojazdów jest multum: od baterii słonecznych po ogniwa wodorowe, a informacje o nowych rozwiązaniach pojawiają się najczęściej właśnie w okresie kryzysów paliwowych. Można rzecz jasna przypuszczać, że gdy objawi się jakieś rozwiązanie techniczne, wydajne i gotowe do masowej produkcji, ceny ropy polecą z pieca na łeb i wizyta na stacji benzynowej nie będzie nas przyprawiała o ból głowy, ale na razie to pieśń dalekiej przyszłości.

Czy tur powróci do polskich lasów?

Czy tur powróci do polskich lasów?
A. M. Dzieduszycki, R. Słomski, M. Ryba
MiPBP w Turku 2008

Prezentowana książka jest najpełniejszym kompendium wiedzy o turze. Choć ma charakter pracy naukowej, czyta się ją z zaciekawieniem, bo nie tylko pokazuje dzisiejszy stan wiedzy o wymarłym przed niemal czterema wiekami gatunku (co już samo w sobie jest interesujące), ale również polemizuje z teoriami i tezami dotyczącymi losów tura, jego udziału w powstawaniu współczesnych ras bydła albo udziału Polaków w zagładzie gatunku. Trzeba przyznać, że materiał zgromadzony na 136 stronach jest imponujący. Większa część książki jest zbiorem wiedzy historycznej na temat turów, ich rozsiedlenia, biologii i roli w kulturze wielu rejonów świata. Ta część zawiera wiele współczesnych i archiwalnych fotografii, rycin i map. Znalazły się w niej również szczególnie ciekawe, acz z pewnością dyskusyjne rozdziały poświęcone korzyściom i zagrożeniom płynącym z projektowanego odtworzenia tura oraz wyjaśniające, dlaczego miałoby to nastąpić w Polsce. Mało tego, autorzy pokusili się nawet o wskazanie potencjalnych miejsc, w których można ich zdaniem prowadzić półdzikie hodowle turów.