Archive

Sztuka tropienia zwierząt

Sztuka tropienia zwierząt
Włodzimierz Jędrzejewski, Wadzim Sidarowicz
ZBS PAN 2010, s. 227

Początkujący tropiciel otrzymał właśnie okazję poznania tajników śledzenia zwierząt i dostrzegania pozostawionych przez nie znaków. Nauczycielami są niezwykle doświadczeni badacze przyrody, profesorowie zoologii, którzy swe doświadczenia zbierali głównie w najdzikszych puszczach środkowej Europy – Białowieskiej i Nalibockiej. Autorzy dzielą się wiedzą na temat czytania tropów i śladów ssaków, a jak sami piszą we wstępie, skłoniła ich do tego m.in. potrzeba podzielenia się z czytelniami poczuciem piękna i niezwykłości przeżytych doświadczeń i obserwacji. Rzeczywiście, każdy kto tropił żubra, łosia czy wilka doskonale wie, że to ekscytujące przeżycie.
Dość duży format książki wskazuje na to, że jest ona raczej podręcznikiem niż przewodnikiem terenowym, jednak wielość ilustracji sprawia, że może być ona bardzo przydatna również w terenie. Każdy spośród kilkudziesięciu gatunków lub grup podobnych do siebie gatunków został opisany w osobnym rozdziale, rozpoczynającym się od zbioru ogólnych danych o jego biologii i wyglądzie. Dalej znajdują się, opatrzone licznymi ilustracjami, informacje na temat tropów, odchodów, sposobów znakowania terenu, śladów żerowania i wyglądu legowisk. Opisy zdjęć najczęściej są bardzo wyczerpujące, co dodatkowo ułatwia ich wykorzystanie. Prezentowana wiedza o poszczególnych gatunkach jest dość zróżnicowana objętościowo. Najbogatsze są rozdziały poświęcone dużym zwierzętom kopytnym i drapieżnym, nieco mniej obszerne dotyczą średnich i małych drapieżników, zajęczaków i gryzoni. Najmniej informacji znajdziemy o ssakach owadożernych.
W kilku miejscach zawarto informacje dotyczące możliwych pomyłek w rozpoznawaniu zbliżonych wyglądem tropów i tego, jak unikać potencjalnych pomyłek. W tym celu autorzy podają czasem bardzo szczegółowe dane, których przyswojenie pozwoli uniknąć tropicielskich „potknięć”. To ważne, bo książka kierowana jest nie tylko do pasjonatów przyrody, myśliwych i leśników, lecz także do studentów kierunków biologicznych i badaczy, którzy zamierzają wykorzystywać tropienie zwierząt w swojej pracy. Głównie do nich adresowany jest również ostatni rozdział książki, poświęcony metodyce tropień i wykorzystaniu ich w pracy badawczej.
Nie ulega wątpliwości, że książka ukazała się w najlepszym z możliwych momentów. Zima sprzyja nauce tropienia, a brak liści i świeżo spadły śnieg ułatwiają wyszukiwanie śladów pozostawionych przez zwierzęta. „Sztuka tropienia zwierząt” z pewnością w tym pomoże, ponieważ jest najpełniej traktującą ten temat książką, dostępną obecnie na krajowym rynku.

SoWa

Z zagranicy – 01/2011

Szkocja, Wielka Brytania
Lasy państwowe wchodzą do branży energetyki odnawialnej

Austria – Laos
ÖBf i WWF chronią lasy w Laosie

Austria
Tetra Pak sponsorem odnowień

Saara, Niemcy
Zieloni odwracają reformy

Szwecja
Czas na zmianę dyrektora generalnego

Kalendarz książkowy „Las i człowiek” 2011

Kalendarz książkowy „Las i człowiek” 2011
Oficyna Wydawnicza Forest, s. 228
Wym. 28×21 cm.

Święta tuż, tuż a wraz z nimi koniec roku. Aby dobrze wkroczyć w nowy, warto rozejrzeć się za kalendarzem, który pozwoli dobrze zaplanować 12 nadchodzących miesięcy.

Oficyna Wydawnicza Forest przygotowała ciekawą propozycję „Las i człowiek” 2011, która nie jest tylko zwykłym terminarzem, łączy bowiem w sobie elementy książki o ludziach lasu, interesujące fotografie oraz istotne zapowiedzi organizacyjne.

Każdy miesiąc to oddzielny rozdział rozpoczynający się od albumowego zdjęcia oraz zbeletryzowanej historyjki opisującej człowieka lasu i specyfikę jego codziennej pracy. I tak przykładowo styczeń to podleśniczy Hubert, luty – drwal Kazimierz, kwiecień – leśniczy Sylwester, maj – Małgosia, specjalistka w dziale technicznym, lipiec – Piotr, zastępca nadleśniczego, wrzesień – Karolina, szkółkarz, a grudzień – nadleśniczy Marek.                 

Tydzień mieści się na dwóch sąsiadujących stronach okraszonych zdjęciami lasu, ale przede wszystkim pracy leśników. To właśnie te fotografie stanowią największy atut kalendarza – sugestywnie opowiadają o różnorodności pracy leśnika, a osoba niewtajemniczona w leśne arkana zadziwi się zapewne jej wielorakimi obliczami. Na dole strony, na zielonym pasku, zamieszczono „złote myśli” w rodzaju: Za pracę w lesie odpowiada leśniczy. Pomaga mu podleśniczy lub Zrywka to przemieszczenie drewna z miejsca ścinki do miejsca załadunku na samochód wywozowy – dla leśników oczywiście truizmy. Między innymi dlatego należy sądzić, że prezentowany kalendarz nie jest kierowany do leśników, ale do sympatyków leśnictwa, ludzi, którym leśnicy mogliby go podarować, chcąc niejako w pigułce zaprezentować swoją pracę, jej wielobarwność i pasję. To doskonałe kompendium, świetna pod względem PR wizytówka zagadnień związanych z leśnictwem.

Na końcu znajdują się kolorowe tablice wraz z opisami prezentujące: dystynkcje pracowników służby leśnej, leśne kompleksy promocyjne, sprzymierzeńców lasu, wybrane gatunki drzew leśnych, drewno i korę wybranych drzew, krzewy i owoce runa leśnego, grzyby jadalne, niejadalne i trujące, zasady udostępniania lasu, jak również ciekawostki leśne oraz bazę adresowo-mailową wszystkich regionalnych dyrekcji i nadleśnictw, szkół leśnych, instytutów, towarzystw leśnych, a nawet branżowych czasopism.    

Uwagę przykuwa, chroniona kartonowym etui, okładka w odcieniach zieleni, oprawiona w przyjemny w dotyku skóropodobny materiał z wklejanym zdjęciem. Kalendarz wykonany jest bardzo starannie, prezentuje się niezwykle elegancko i może być doskonałym świątecznym prezentem.

Agnieszka Łobik-Przejsz

Sukces na 100 procent!

Na wtorkowym posiedzeniu izby wyższej naszego parlamentu senatorowie nie podjęli próby przywrócenia Lasów Państwowych do systemu finansów publicznych. Mogli to teoretycznie uczynić jeszcze tylko na etapie dyskusji ale…

Zachwyć folderem – rozstrzygnięcie konkursu

Redakcja „Lasu Polskiego” ma zaszczyt poinformować, że konkurs „Zachwyć folderem” został rozstrzygnięty. Do finałowej dwunastki trafiły publikacje przesłane przez nadleśnictwa: Augustów, Choczewo, Gołdap, Kartuzy, Kolbudy, Krynki, Łochów, Ostrów Mazowiecka, Osusznica, Srokowo, Stąporków oraz Złotów. To właśnie te jednostki zachwyciły nas swymi folderami podczas wstępnej selekcji, a potem zachwycały całe jury.

Senacka komisja uchwaliła

Tak jak przewidywaliśmy, senacka komisja finansów uchwaliła ustawę o nowelizacji ustawy o finansach publicznych z kilkoma poprawkami, które nie dotyczą jednak Lasów Państwowych.

Z zagranicy – 23/2010

Szkocja, Wielka Brytania
Rząd nie sprzeda lasów

Szkocja, Wielka Brytania
Lasy państwowe wchodzą do branży energetyki odnawialnej

Dolna Saksonia, Niemcy
Samozatrudnieni edukatorzy leśni

Bawaria, Niemcy
Cały zysk do budżetu

Finlandia
Praktyka naturowa w Metsähallitusie

Nakarmić wilki

Maria Nurowska
„Nakarmić wilki”
Wydawnictwo W.A.B., 254 s.

Nie znoszę książek o miłości. Są odrealnione, płytkie i nudne. Z zasady takich nie czytam. Biorąc do rąk książkę Marii Nurowskiej, bałem się, że nie zdzierżę i rzucę ją w kąt. Po dwóch godzinach czytania otrząsnąłem z siebie resztki bieszczadzkich igieł, kilka wilczych kłaków i odłożyłem „Nakarmić wilki”. W całości przeczytane.
Jest to książka o miłości, a właściwie o miłościach – bo tych jest w powieści kilka. Kasia, główna bohaterka, kocha bowiem wiele, choć na początku tego sama chyba nie wie: kocha Bieszczady, przyrodę, wolność, a nade wszystko kocha wilki. I, z biegiem kart, Olgierda. Te uczucia są nie tylko motorem całości, ale też nicią zgrabnie łączącą wszelkie wątki i wydarzenia przedstawione w książce.
Czemu to właśnie książka „Nakarmić wilki” mogłaby trafić do czytelników „Lasu Polskiego”? Może dlatego, że śledząc historię młodej absolwentki Wydziału Leśnego SGGW część z Was zobaczy siebie. Być może przypomnicie sobie swoje, ponoć najlepsze, lata, gdy niepomni na trudy i niewygody podróży, ruszaliście w poszukiwaniu swojej przyszłości, marzeń i przygód. Niewykluczone, że część z Was, czytając najnowszą powieść Marii Nurowskiej zobaczy, co straciła, nie decydując się na karierę naukową, a być może upewni się w słuszności podjętych decyzji.
„Nakarmić wilki” jest książką, którą powinien przeczytać każdy student leśnictwa w Polsce. Nie zawsze bowiem w ogólnodostępnym obiegu można zdobyć pozycję, która właśnie tę grupę, tak specyficzną i pełną emocji, przedstawia w taki emocjonalnie pozytywny sposób, jak czyni to Maria Nurowska. Powinni ją także, drodzy leśnicy i adepci sztuki leśnej. przeczytać wasi rodzice, mężowie, żony, partnerzy i dzieci – może dzięki niej w końcu zaczną Was w pełni rozumieć.
Wydawnictwo W.A.B. wydając książkę Marii Nurowskiej postarało się – sztywna okładka i przyjazny (czyt. łatwy do trzymania w dłoni) format, a zarazem niewielka waga, duże litery i przejrzystość całości – oto przepis na dobrą książkę od strony edytorskiej. Dodatkową referencją dla tej pozycji jest współpraca przy jej tworzeniu młodych ludzi, którzy poznali wilcze obyczaje i podzielili się tą wiedzą z autorką.
Książkę czyta się naprawdę wartko i z wypiekami na twarzy, a zakończenie zaskakuje jak pełna lodówka w akademiku. I tylko na koniec chce się wyć. Nawet mieszkając w środku miasta.

BASZA

Wypędzony do Raju

Marian Podlecki,
Towarzystwo Przyjaciół 9. Pułku Strzelców Konnych 2010, s. 297

Inspektor Kozłowski spojrzał sponad rozłożonych papierów na Nadleśniczego. Było to spojrzenie entomologa, oglądającego pospolitego robala.
Panie Nadleśniczy z przykrością stwierdzam, że nie jest przestrzegane zarządzenie Dyrektora Generalnego 5 R. Czy Pan je w ogóle zna!
Nie!
Nie? A czemuż to?
Udało mi się strawić wariant 5, 5A, 5B, 5C, 5D i 5E. I postanowiłem na tym poprzestać.
Tak i mamy tego skutki. Koperta z ofertą na zakup drewna została przecięta z lewej strony, a zarządzenie wyraźnie mówi, że winna być z prawej. W tej sytuacji zmuszony jestem poprosić o wyjaśnienia na piśmie.

Tak rozpoczyna się książka, którą niezwykle gorąco chciałbym zarekomendować Czytelnikom, jako znakomity prezent pod choinkę. Ostrzegam jednak, że w żadnym wypadku nie należy jej czytać „do poduszki” – bezsenna noc gwarantowana!
Główny bohater zostaje zesłany na stanowisko nadleśniczego do nadleśnictwa Raj, w którym Lasy od zakończenia wojny straciły już 7 inspektorów i 15 nadleśniczych. Czy uda mu się przetrwać w tej niezwykłej – pod każdym względem – okolicy?
„Wygnany do Raju” to kontynuacja najlepszych tradycji szlacheckiej gawędy, pełna ciepła i humoru, precyzyjnie osadzona w leśnych realiach (Autor jest rzeczywiście nadleśniczym i – o dziwo – daleko mu do emerytury). To gotowy scenariusz filmu komediowego, równego tryptykowi „U Pana Boga za piecem”, lepszego niż „Ranczo Wilkowyje”. Kapitalnie zarysowane postacie, znakomite anegdoty, akcja raz trzymająca w dramatycznym napięciu, to znów uciekająca w dygresje, z których każda jest literacką perełką.
Oczywiście sama opowieść jest literacką fikcją, nie zaś dokumentem. Gdzieżby tam doprowadzony do desperacji leśnik polował na inspektora z bronią w ręku…
Ale „Wypędzony do Raju”, to nie tylko rozbawiające do łez anegdoty, łowieckie historie czy wspomnienia z czasów odległych, misternie wplecione w potoczystą narrację. Czytelnik znajdzie tu także głębokie przesłanie o prawdziwych wartościach życia, nieskrywaną tęsknotę za światem bezpowrotnie odchodzącym w przeszłość, światem, który możemy jednak zachować w sobie, jeżeli tylko zechcemy zatrzymać się na chwilę w narzuconej nam przez błahe okoliczności życia gonitwie za wydmuszkami rzeczy nieważnych.
Tak bardzo bym chciał zostać wypędzony do Raju…
Książkę można zmówić telefonicznie (86) 272 22 75 lub mailem biuro@eko-dom.pl (30 zł).

Mieczysław Remuszko

Ustawa przyjęta!

Dziś o godzinie 9 Sejm rozpoczął blok głosowań. Na Sali był obecny premier Donald Tusk. Obrady prowadził marszałek Grzegorz Schetyna. Jedną z głosowanych ustaw była Ustawa o nowelizacji ustawy o finansach publicznych.